domfaustyny.pl/4837Dom Św. Faustyny
Dom Św. Faustyny
Ostrówek, Św. Faustyny 5
Zanurzenie w Słowo- relacja
Ostrówek, 28.05.2016 r.

Dzisiaj na spotkaniu „Zanurzenie w Słowo” Jezus przewidział wszystkie moje sprawy codzienne, łatwe i trudne. Po prostu prześwietlił mnie. Dał Jezus się poznać, że jest Żywym Bogiem. Dziękuję Duchowi Świętemu za łaskę zrozumienia jak być miłosiernym względem bliźniego! Jezu, ufam Tobie.

Twój Brat

Zatrzymałam się na fragmencie, gdzie było o przykazaniach miłości a konkretnie „będziesz miłował bliźniego twego jak siebie samego”. To SIEBIE SAMEGO wzięłam głęboko do serca bo jestem dla siebie zbyt surowa i z tą „surowością” walczę. Dzisiaj zrozumiałam, że Bóg mnie kocha taką jaka jestem i że chętnie będzie mi pomagał- o ile sama będę tego chciała. Do tej pory uważałam, że NIE POWINNAM Bogu zawracać głowy moimi głupotami. Dla Niego moje sprawy nie są głupotami, bo On mnie kocha- PO PROSTU! Jestem tym pokrzepiona. Kolejny fragment dotyczy tego jak SAMARYTANIN pomógł temu biednemu- potrzebującemu pomocy człowiekowi. Doszłam do wniosku, że często ludzie, po których nie spodziewamy się miłosierdzia to właśnie od nich je otrzymujemy. Nie powinnam osądzać po pozorach. Doszłam do wniosku, że mogę gadać i umoralniać ludzi na temat „prawidłowości” życia z Jezusem i zachować się jak ten kapłan. Ja chcę czynić dobro! Miłość to nie słowo „kocham cię”, ale czyn! CZYN!

Ukochana przez Jezusa

Już jadąc i idąc do Sióstr Jezus przygotowywał mnie w ciszy na rozważanie Jego Słowa, jak również napełniał ogromnym pokojem i ufnością. Doświadczając obecności Boga Żywego mogłam na nowo odkryć Jego miłość. Pan przypomniał mi, że jakakolwiek ofiara jest niczym bez miłości. Jezus kolejny raz przemawiał do mojego serca i wzywa do konkretnego działania poprzez zdanie „Idź i ty czyń podobnie”. Bóg nie chce abym stała w miejscu, ale chce pomóc mi wzrastać przy nim. Jezus z ogromną troską przypomniał mi co mam czynić i wytłumaczył jak. Pan pokazał, że czasami za dużo wymagam od siebie i innych zapominając o miłości.

Martyna, Umiłowana Córka Króla

Pan zatrzymał mnie przy Słowie: „To czyń, a będziesz żył” (Łk 10, 28b) i tłumaczeniu tego Słowa z Ks. Kapłańskiej (18,5)- „Będziecie przestrzegać moich ustaw i moich wyroków. Człowiek, który je wypełnia, żyje dzięki nim. Ja jestem Pan”.

Pan Jezus przez lectio divina ratuje mnie. On mi rzuca koło ratunkowe, aby nie utonąć tylko żyć. Myślę, że dla mnie lectio divina zaczęło się już wczoraj po 18:00, gdzie dzięki łasce Bożej zapragnęłam nosić w sobie Obraz Jezusa Miłosiernego- miłującego. Dla mnie to znaczyło żeby być miłosierną, pełną miłości- najpierw względem mojego męża nieuleczalnie chorego, później względem moich najbliższych- dzieci i ich rodzin. Tak jak Bóg okazuje mi miłosierdzie, ciągle mi przebacza i kocha, tak ja mam zawsze wszystko przebaczać z serca i kochać (myślę tu o moim mężu). Gdzie to „centrum to ja” ma się przesunąć na Niego. Byłam tym uczonym w Prawie. Pytałam Pana co czynić i odpowiadałam sobie, że pełnić wolę Bożą względem mojego powołania. Byłam w centrum, skupiłam się na sobie a Pan pokazał mi na przykładzie Samarytanina, którym jest On sam, że to centrum, moje ja, mam przesunąć na moją ukochaną osobę, która żyje obok mnie. Jest tuż obok każdego dnia, bardzo często cierpiący. Myślę, że Bóg ujął się za Nim i za mną, za nami bo pragnie naszego szczęścia, abyśmy żyli.

Twoja ukochana córeczka

Nie byłam zbyt szczęśliwa, że sobotę (piękna pogoda) spędzę w Ostrówku (a przecież bardzo kocham Pana Jezusa). Miałam inne plany, ale obiecałam siostrze Weronice a może samemu Jezusowi? Przyjechałam z mężem mocno spóźniona bo pomyliłam drogę. Sceptycznie patrzyłam i słuchałam co siostry zakonne mówiły. Ale kiedy przyszło do przeczytania fragmentu Ewangelii św. Łukasza 10, 25-28 (przecież ten fragment czytałam z uczniami kilkakrotnie) wydawało mi się, że to jakiś nowy fragment i za każdym razem na co innego była zwrócona moja uwaga. Wypowiedź ks. Mądrego pozwoliła mi na wyprowadzenie „złotej myśli” (cała Ewangelia to złota myśl), która brzmi: Miłosierdzie to miłość bez wzajemności- bo Bóg cię kocha nie oczekując niczego. Skoro otrzymujemy tak wiele od Boga to stajemy się dłużnikami Jezusa, więc skoro otrzymujemy miłość winniśmy okazywać miłosierdzie każdemu, nawet wrogom. Ale apogeum mojego spotkania z Jezusem było trochę później. Bez większego zaangażowania i zadumy siedziałam na ławce i czytałam Ewangelię. Kiedy rozpoczęła się Msza św. byłam „zimna” wewnętrznie aż do momentu kiedy kapłan podniósł Hostię i wtedy całe odrętwienie odpłynęło- przyjęłam Pana Jezusa do serca, wielkie ciepło rozlało się w moim sercu i byłam ogarnięta spokojem i Bożym Pokojem.

Zosia

Jestem przedsiębiorcą. Wyprawa do Ostrówka do Domu Św. Faustyny lepsza jest niż wyprawa do hotelu spa. Można się zatrzymać, usłyszeć śpiew ptaków i co najważniejsze wysłuchać Tego, który jest Szefem szefów, Boga Żywego. Jemu cześć i chwała. Dziś Pan przemówił do mnie mocno Słowem: „Będziesz miłował Pana Boga swego” i „miłuj bliźniego swego jak siebie samego” (Łk 10,27) a potem z Łk 10,30- „lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli”. Bardzo mnie to poruszyło. To co ważne to by chcieć wysłuchać nawet trudnych ludzi, nie przemykać obok nich, ale właśnie zatrzymać się. Ktoś powiedział- ci których najtrudniej kochać są tymi, którzy najbardziej potrzebują miłości.

On mi przypomina, że jestem Jego Umiłowanym Dzieckiem i w Nim mam obronę i skuteczne wsparcie. Chwała Panu.

Krzysztof z Warszawy

Pan ciągle przypomina mi, abym z racji kończących studiów teologicznych nie popadła w pychę. Uczony w Prawie znał nakazy, ale jednocześnie był zamknięty w swoich uprzedzeniach. Jezus pokazuje mi jak wiele ma do mnie cierpliwości i cieszy się moją wiedzą, lecz mówi: „Idź i czyń dobro”. Wiedza jest dobra, ale ludzie patrząc na czyny będą chwalili Ojca, masz promieniować Moim miłosierdziem, szczególnie tam, gdzie jest najtrudniej: dom, akademik czy szkoła- nie zniechęcaj się. Gdy jednak będziesz potrzebowała dużo miłości to pamiętaj, że czekam na ciebie na adoracji. Mów Mi wszystko co cię boli, Ja chętnie słucham i z radością patrzę. Jako Król pragnę twego piękna, nawracaj się każdego dnia. To dziś do ciebie należy a jutra może nie będzie.

Teolożka

in spe

Tak naprawdę to dzisiaj potwierdziłem swoją małą wiedzę o miłosierdziu. Od dawna intuicyjnie wypierałem przypadkowych ludzi, którym się nie „udało”- przede wszystkim słowem i malutką pomocą finansową. Teraz wiem, że będę to robił jeszcze bardziej gorliwie bo nie chcę być takim jak kapłan, który nie pomógł leżącemu. Wiem, że wszystkim nie pomogę, ale naprawdę będę gorliwy. Drugie doświadczenie- to gdy byłem już trochę znużony to podczas Mszy św. doznałem uczucia radości i szczęścia, że mogę uczestniczyć w tym pięknym miejscu w tak ważnym dla mnie wydarzeniu. Dziękuję.

Marek

Zapraszamy ponownie. Jak Jezus pozwoli następne Zanurzenie we wrześniu.

Dokument został dodany dnia 30.05.2016 o 9.49