domfaustyny.pl/5626Dom Św. Faustyny
Dom Św. Faustyny
Ostrówek, Św. Faustyny 5
Adwentowe Zanurzenie w Słowo – świadectwa
Dom św. Faustyny, 25.11.17r.

Posłuchajmy świadectw uczestników…

„Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Powiedział: Jam głos wołającego na pustyni…” W odniesieniu do mojej osoby uderzyło mnie w tych fragmentach, że Jan był taki dookreślony, wiedział kim dokładnie jest, jaki jest cel i jego miejsce w życiu, co jest jego zadaniem. Umiał o tym mówić pewnie i precyzyjnie. Umiał się przedstawić i określić oraz wyjaśnić pytającym go, dlaczego chrzci. Ja proszę Jezusa o taki dar i umiejętność.

*

Podczas czytania słowa Bożego zatrzymałam się między innymi na zdaniu: „on wyznał, a nie zaprzeczył”. Dziś Bóg przez cały ten dzień mówił do mnie jak bardzo jestem ważna dla Niego, jak bardzo On chce być ze mną, we mnie, jak bardzo cieszy się mną. On podąża za mną wszędzie, by ocalać moje życie od zguby.

Agnieszka

*

Dzisiejsze rozważanie Pisma św., a szczególnie słowa Jana Chrzciciela:” Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” przyczyniły się do zastanowienia nad tym, jak ja świadczę, czy przedstawiam Pana Jezusa w swoim środowisku? Czy jestem na tyle odważna, że nie boję się stracić w oczach ludzi i dać świadectwo swojej wiary, że Pan Jezus oddał życie, abyśmy my mogli żyć. Zaglądając do serca, stwierdzam, że muszę nad sobą popracować, by mieć odwagę głosić prawdę o Miłości Boga do nas ludzi, by pomóc odnaleźć swoim współpracownikom drogę do Boga.

*

Dziękuję Panu za dzisiejszy dzień, który był niepowtarzalny, który mnie umocnił w wierze. Najważniejsza była dla mnie spowiedź i rozmowa z siostrą Weroniką. Na spowiedzi znalazłam swoją drogę do Pana. Wybrałam drogę, na której „chce się żyć” i modlić za mojego Michała- przyjaciela, który zmarł tragicznie. Bardzo chcę się z nim spotkać, ale muszę zaczekać na swój czas. A czekanie wypełni modlitwa, odwiedzanie cmentarza i pocieszanie Mamy Michała.

Marta Laskowska

*

„POCZĄTEK…Oto ja posyłam wysłańca mego przed Tobą…Idzie za mną…”

Przecież On Jest! Idzie ze mną, przede mną, obok mnie. JEST! ZAWSZE, KOCHA MNIE. Czemu o tym zapominam? Dziś jest POCZĄTEK mojej nowej, głębszej relacji z Jezusem…głębszego pokoju serca, zawierzenia Jemu. Początek nowego życia z Jezusem…w ufności i radości. Wyjeżdżam z Ostrówka z pokojem w sercu, radością i przekonaniem że jestem pod wspaniałą OPIEKĄ, ŻE ON MNIE KOCHA.

*

Na spotkaniu po raz pierwszy zrozumiałam jak ważne jest codzienne czytanie Słowa Bożego. Do tej pory sięgałam po Pismo św., gdy pozwolił mi na to czas. Pojęłam, że gdy czytam Słowo Boże Bóg chce mi coś przekazać i dokonać tego o czym mówi, we mnie. Tylko muszę się otworzyć, dać Mu swój czas.

Chwała Panu!

*

BÓG JEST ŻYWY I OBECNY! Jadąc na dzisiejszy dzień skupienia rano byłam w kościele na Mszy św. Na koniec Mszy organista zagrał pieśń, którą później usłyszałam podczas adoracji w kaplicy. Jakoś tak to szło: „nie musisz nic, jesteś bezpieczny, we Mnie odpocznij”. I to jest klamra dzisiejszego dnia i znak, że Jezus jest ze mną przez cały ten dzień.

Ania

*

Podczas dzisiejszego spotkania najbardziej trafiło do mnie słowo „pragnienie” Pana Jezusa i to, że jeżeli mam jakieś trudne sytuacje, to Pan Jezus jest silniejszy ode mnie i mam to oddać Jemu, a zająć się przede wszystkim relacją z Nim. Usłyszałam też od Niego, że jestem piękna i ważna dla Niego. Pomimo, iż na początku czułam rozkojarzenie, brak skupienia wychodzę pełna pokoju i radości.

Córka Boga

*

W dzisiejszej Ewangelii poruszyły mnie pytania, które zadali Janowi Chrzcicielowi kapłani i lewici: Kto ty jesteś? Kim jesteś? Co mówisz sam o sobie?. Jan odpowiada: nie jestem…prorokiem, nie jestem Eliaszem… Gdyby mi zadano takie pytania, to wiele bym mówiła: jestem kobietą, matką, nauczycielką itd., itd. A Jan skromnie mówi: Jestem głosem Pana. On odkrył kim jest dla Jezusa, kim jest w Jego oczach. Poruszyły mnie te słowa. Sprawiły, że sobie zadałam pytanie: Kim ja jestem? Ale już nie o moją rolę tu chodzi, ale kim jestem w Panu, gdzie On mnie chce mieć, do czego mnie powołał? To ważne pytanie, z którym pozostaję i wyjeżdżam. Dzięki prowadzeniu w Słowie, sakramentowi pokuty, Eucharystii i niezwykłemu czarowi contemplatio- gdzie prawdziwie odpoczęłam w Nim, wyjeżdżam zatrzymana, wyciszona, napełniona i rozsmakowana w Słowie Bożym.

Chwała Panu!

*

To Pan Bóg sprawił, że przyjechałam do Ostrówka. Poczułam się mocno zaproszona przez Pana. To Jezus usunął wszystkie przeszkody, abym mogła przyjechać na Zanurzenie w Słowo. Gdy odkryłam, co Jezus mi ukazał to z serca wyrwała się wdzięczność i takie zaskoczenie i zdumienie – On wszystko o mnie wie! On wie o tym, że jako dziewczynka może 12 - letnia zostałam zraniona i to zranienie, Jezus pragnie uleczyć. Jezus pragnie uleczyć tą małą dziewczynkę we mnie, to trudne doświadczenie, które teraz rzutuje mocno na moje małżeństwo i na sferę seksualności. Pan mi to przypomniał, bo chce to uzdrowić. On żyje i wciąż czyni wielkie rzeczy. On mnie uzdrawia. Dzięki Ci Jezu.

Twoja córeczka

*

Dla mnie były dzisiaj ważne wprowadzenia do modlitwy – jasne, krótkie, konkretne. Czas modlitwy, w którym otwierałam swoje serce na Chrystusa wierząc i widząc na każdym obrazie, że On całe swe serce otworzył dla mnie.

*

Co poruszyło moje serce? Ciepła, pełna miłości i bezpieczeństwa atmosfera. Poczucie przyjęcia w całej pełni, taką jaka jestem, doświadczane na każdym kroku. Słowo, że właśnie taka jaka jestem mogę być przyjęta, akceptowana i kochana. Pięknym doświadczeniem było zachęcenie do akceptacji swego życia jako Daru, a także zachęta do akceptacji starzenia się. Ważne było spotkanie ze św. Janem Chrzcicielem w Słowie Bożym. Poczucie, że to PAN przygotował mu drogę, a ja jestem tej Jego drogi godna. Po raz pierwszy w contemplatio byłam na modlitwie całkowicie „zdana” na PANA, czekając na to, „co ma dla mnie”. Dawno nie odczuwałam uczucia, że „nic nie muszę” na modlitwie. Towarzyszyło mi poczucie „uniesienia” w pokorze i doświadczenie bycia z Panem Jezusem „tu i teraz, doświadczenie pokoju serca mimo świadomości, coraz bardziej dotkliwych moich wad, słabości i błędów. Poruszyły mnie słowa „Ja kocham twoją obecność”, które Pan JEZUS mówił do mnie.

Elżbieta

Podczas spotkania odkryłem jakim wielkim darem jest Słowo Boże. Dzięki nauce ks. Piotra i s. Weroniki poznałem w jaki sposób czytać, rozważać i modlić się Słowem. Pustynia – to spotkanie z Bogiem w ciszy. Warto co jakiś czas zatrzymać się na chwilę i przemyśleć sens swojego życia, bo w ciągu tygodnia rzadko mamy na to czas.

*

Panie Jezu dziękuję Ci za to, że dziś powtarzałeś do mnie te słowa: „Przygotuj drogę Panu, wyprostuj Jego ścieżki” Ty mówisz mi, żebym codziennie przygotowywała swoje serce wyznając swoje grzechy; robiąc rachunek sumienia, oczyszczając się – wtedy Ty Panie dotrzesz do mnie, będziesz mnie chrzcił Duchem Świętym. Ty chcesz gładzić grzechy moje, bo Jesteś Barankiem Bożym. Dziś zapytałam Ciebie: kim dla Ciebie jestem? Mam nadzieję, że we właściwym dla Ciebie czasie dasz mi odpowiedź.

Kasia

*

Głos wołającego na pustyni. Ile razy wolę siedzieć cicho, żeby nie być krytykowaną, żeby nie narazić się na przykre komentarze, zdziwienie. Wydaje mi się, że Jezus nie chce takiej postawy. Zachęca mnie do odważnego mówienia o Nim. Zachęca też do wyznania grzechów, oddania Mu tego co mnie obciąża, przyzywania Ducha Świętego, bo to Duchem Świętym chrzci Jezus. Zostaję z pytaniem, czy gdybym żyła w czasach Jezusa, przyszłabym nad Jordan prosić Jana Chrzciciela o chrzest.? Tak wzbraniam się przed robieniem tego, co wszyscy robią, a do Jana „ciągnęła cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy”. Z taką refleksją pozostaję.

*

Ważnymi "kawałkami" SŁOWA były dla mnie:

-> pustynia,

-> jam głos wołającego na pustyni,

-> pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie,

-> przyszedłem w tym celu, aby On się objawił.

Jak wspomniałam był to dla mnie trudny czas na modlitwie. Moje życie obecne to wielokrotne poczucie przebywania na pustyni, chociaż między ludźmi......, ludźmi, którzy inaczej myślą i ich słowa/ reakcje/ zachowanie wielokrotnie mnie bardzo bolą. Nie wiem, jak się czuł Jan na pustyni? Czy czuł się samotny? Ja się tak czuję.

Zastanawiałam się, co jest moim głosem dla Jezusa. Moja inność, tj. wiara, a może mur, który tworzę? A może ja nie mam głosu dla Jezusa ?

Cudowne było sobie uświadomić, że Jezus jest zawsze ze mną bez względu na okoliczności i obok innych ludzi, nawet jeżeli Go jeszcze nie znają, albo nie chcą na razie znać?

Zastanawiałam się, co jest celem mego życia i jak mogę ja objawiać Pana Jezusa. Znowu się trochę dołowałam. Czy ja GO nie zatrzymuje dla siebie? Na Mszy Św., po przyjęciu Komunii św. oddałam Panu Jezusowi całą moją wolę i przyjęłam Jego Wolę. Wierzę, że w ten sposób nie przeoczę Jezusa w ważnych momentach, i On będzie się wtedy objawiał mi i innym.

J. W

*

Jestem bardzo szczęśliwa z tego dnia, ponieważ mogłam odpocząć jak dziecko w ramionach Ojca. Trwałam w ciszy i czułam jak Pan Jezus jest blisko i koi moje serce. Tego mi było bardzo potrzeba. Zaczęłam rozumieć, że Bóg mówi w ciszy.

Żaneta

*

Pan przyszedł by jeszcze mocniej pokazać mi, jak bardzo Jemu na mnie zależy.

Zatrzymał mnie przy słowach: "Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską" J1, 23. Długo to słowo do mnie docierało, dlaczego to słowo? Faktycznie w świecie zabiegania, gdzie ludzie tak gonią za różnymi przyziemnymi rzeczami, Pan mi pokazał, bym do nich mówił z odwagą, że ta pustynia to nie tylko jest tam gdzie jest cisza i spokój, ale i tam gdzie ludzie targani są wiatrem swoich spraw, jak kłosy trawy na pustyni. I to oni są tak blisko, obok mnie. Czuję, że Pan mnie wezwał bym o Nim mocniej świadczył właśnie w świecie, w tej pustyni świata, tak bardzo spragnionej Boga. Wezwał mnie do bliższej relacji z Nim, częstszej modlitwy, chodzeniu i działaniu w Duchu Świętym. I czuję wewnętrznie, że tylko złączonym z Duchem Świętym, z Jezusem i Ojcem, mogę działać w tym świecie, nie sam, ale z Nim.

Krzysztof z Warszawy

Dokument został dodany dnia 30.11.2017 o 18.29, ostatnio aktualizowany 1.12.2017 o 16.22