domfaustyny.pl/6430Dom Św. Faustyny
Dom Św. Faustyny
Ostrówek, Św. Faustyny 5
Kobiece Zanurzenie w Słowo- świadectwa
3-4 maj 2019 r., Dom św. Faustyny

Do Ostrówka przyjechałam rozeznać powołanie, a także, by oddać Jezusowi moje łzy. Tematem spotkania „Niewiasto, czemu płaczesz?” wiążą się ściśle z bolesną historią mojego życia. Nie zawiodłam się. Znalazłam tu ciszę, bezpieczeństwo i żywego Pana, który po imieniu mnie zawołał. Nie tylko zapewnił, że mnie kocha, że mnie chce ale również, że rozumie i zna mój ból i krzyż. Jestem jak Maria Magdalena, która-choć zna Jezusa- nie wiedziała, że to On. Po ludzku oceniam fakty i znaki, często myśląc, że „to tylko ogrodnik.” W dodatku często przez swoje ciemności nieadekwatnie postrzegam rzeczywistości-z jednej strony nie widząc aniołów, z drugiej zaś wyskakując z propozycją, że sama przeniosę ciało Jezusa. Jezus pokazał mi, że mój grób jest pusty, a On jest jego Panam, że będzie mnie prowadził w wolności, ale na swoich zasadach- „nie mogę Go zatrzymać.” Podczas Eucharystii powiedział, że to naprawdę On, że jest ze mną, jest blisko i że nie muszę się bać. Wygląda na to, że ogarnął mnie miłosiernym spojrzeniem i już nie muszę pytać, czy to On? Teraz wyjadę z pytaniem: Jak to zrobić? Ale wiem, że On mi odpowie. Jestem ogromnie wdzięczna za ten czas. Czuję też, że była tu przestrzeń, bym spotkała samą siebie, a dzięki temu mogłam stanąć przed Jezusem bez masek.

Agata

Ten czas u św. siostry Faustyny, dostałam jako prezent od mojego najstarszego syna Pawła. Jest to czas Zmartwychwstania Jezusa, mimo tego radosnego czasu w moim sercu, w mojej duszy nie było radości. Słowo Boże, które tu usłyszałam pomogło mi zrozumieć siebie- kryzys, który przechodziłam, opieranie się na człowieku nie na Jezusie- zobaczyłam, że nie mam wiary. Płacz Magdaleny, pomógł mi zaakceptować siebie. Przyjechałam tu w kryzysie, tu zobaczyłam, że jedynym lekarstwem jest Jezus- Słowo Boże. Jezus przychodzi żywy w swoim Słowie. Chwała Panu.

Iwona

Przyjechałam tu z ogromnym bagażem lęku, przytłoczenia codziennymi problemami i wieloma napięciami w ciele, duszy i sercu. Pan prowadził mnie przez etapy Lectio Divina. Zanurzenie w Słowo Boże przyniosło mi ukojenie i spokój. Atmosfera tego niezwykłego miejsca, cisza i przepiękne otoczenie pozwoliły oderwać się od trosk i zmartwień. Poczułam obecność Jezusa Miłosiernego, Jego bezgraniczną i bezwarunkową miłość, akceptację, troskę i radość z tego, że właśnie w tym momencie mojego życia Jestem Tu i Teraz. Wyjeżdżam ze spokojem w sercu. Nie lękam się, bo On Jest ze Mną.

Ja G. Jestem

Dziś po raz pierwszy bliska stała mi się Maria Magdalena. Zobaczyłam w niej siebie- kobietę – pesymistkę, snującą najczarniejsze wizje. Kobietę, która sama chce zmagać się z problemem. Słowa Jezusa „Mario” odebrałam jako napomnienie-„kobieto, opamiętaj się, nie unieszczęśliwiaj samej siebie, nie projektuj, nie wymyślaj, nie komplikuj sobie życia.” W tym napomnieniu dostrzegłam czułości, a nawet „zobaczyłam” lekki uśmiech Jezusa.

Marta

Tym razem mój mąż mnie bardzo zachęcał, abym przyjechała do sióstr, on zajął się pięciorga naszych dzieci, bo jak stwierdził: „Wracasz zawsze taka odmieniona.” Pan pokazał mi dziś wiele nieuporządkowanych przywiązań, zranień, które w sobie noszę i są one jakby tym grobem, w którym szukam Jezusa. A Pan odwraca dziś mój wzrok od tego, prosi, abym przestała się na tym koncentrować, abym spojrzała na Niego i uwierzyła, że On żyje. Dziś zrozumiałam, że potrzebuję drugiego nawrócenia. Tym razem, aby już nie roztrząsać zranienia z przeszłości, lecz dać się porwać Jego miłości, która leczy i ożywia. „Kogo szukasz?” te słowa Pana zabrzmiały mi dziś bardzo mocno. Czy szukam Boga, czy szukam miłości w służbie dla tych, których dał mi Pan. Czy raczej szukam siebie, swoich wygód, przyjemności? Dziś pan dał mi pragnienie, aby stać się żoną, matką jaką On chce, nie ja. „Nie bój się! Ja Jestem!” – Chciałbym, aby moje życie było świadectwem: „Widziałam Pana.”

Magda

Dzisiaj zrozumiałam, że moja wartość jako kobiety nie zależy od tego, jak mnie postrzegają mężczyźni. Nie ma takiej drugiej jak ja, chcę o tym zawsze pamiętać, bo tak łatwo pozwalam się „wdeptywać w ziemię”, poprzez czyjąś krytykę, pretensje, emocjonalny szantaż. Chcę mieć świadomość mojej niepowtarzalności, coraz bardziej odczuwać, że jestem przez Boga chciana i kochana. Dzisiaj Jezus pokazał mi również, że czuję się „okradana” przez niektórych ludzi z mojej indywidualności. Wiem, że nie muszę spełniać oczekiwań, mam prawo do błędu, do bycia niedoskonałą.

Ania

Choć jestem siostrą zakonną, bardzo przeżyłam dziś modlitwę kontemplacyjną. Nigdy w swoim życiu nie praktykowałam jej w takiej formie. Poruszyło mnie do głębi to, że Jezus, którego przyjmuję w Eucharystii prawdziwie we mnie przebywa, mieszka. To prawda na nowo dociera do mojego serca. Wypowiadanie najpiękniejszego imienia na świecie! Jezu (Je- na wdechu, zu – na wydechu) zaprowadziło głębię pokoju wewnątrz mnie i w duszy i w sercu. Jezus uciszył to wszystko, co widziałam w sobie jako ciemność i śmierć (grób). Po tej modlitwie Jezus wypełnił mnie radością i zapewnieniem, że wszystkie ciemne strony mego życia, które Mu oddałam, On rozwiąże, bo jest moim Zbawicielem.

Siostra

Dziś Pan Jezus pokazał mi jak bardzo jestem dla Niego ważna, bo sama dla siebie przestałam być ważna. Szukałam akceptacji, komunikantów o tym, że jestem ważna z zewnątrz tzn.: od mojego taty, a potem męża, jeśli ich nie dostawałam byłam coraz bardziej rozgoryczona. Pan Jezus też pokazał mi brak mojej wiary w sytuacjach kryzysowych, kiedy to zatrzymywałam się na swoim bólu i ranach zapominając. Że On zbawia mnie w codzienności.

Ewa

Bóg poprowadził mnie dając radość, pokój i wiarę w to, że po sześćdziesięciu latach biadolenia nad swoim „ciężkim losem” mogę przeżyć wiosnę!!! Zobaczyłam swój pusty grób, w którym było światło. Zrozumiałam, że od jednego zniewolenia, w którym tkwiłam dziesiątki lat, przeszłam do „niby to wolność, co było właściwie tym samym, choć w zewnętrznym odbiorze mogło wydawać się czymś przeciwnym. Fałsz tej mojej postawy był, jak zimny prysznic i pokazał drzwi do wolności. Nie muszę już walczyć o miłość, nie muszę też bać się, lękliwie patrząc, z której strony nadejdzie atak. Jest trzecie wyjście- Miłość Jezusa, darmowa, akceptująca, nigdy nie cofająca się, niezależnie od tego czy coś zrobię, czy też nie. I odkrywam wciąż na nowo swoje imię Doro-thea (doro-dar, thea- Boży) Dar Boga dla mnie samej. Alleluja

Dorothea

Spodobało mi się, że Słowo Boże może być dla mnie aniołem. Nie muszę wszystkiego od razu rozumieć, ale mimo to mam je przyjmować. Spotkanie Marii Magdaleny z Jezusem poruszyło mnie, że proces nawrócenia jest wielokrotny i mogę przyjąć Jezusa na innych warunkach, jak On ze chce, a nie jak ja.

Aleksandra

„Niewiasto, czemu płaczesz?” Ten dzień był jednym z najbardziej niesamowitych w tym roku. Przyjechałam tu wyrwana z codzienności, z bycia w ciągłym kontakcie ze znajomymi. Przyjechałam by spotkać się z Chrystusem w ciszy i w Słowie. Początek nie był łatwy, ponieważ przygnębiało mnie to, że właściwie po raz kolejny nic nie rozumiem ze Słowa, wszystko mnie rozprasza i że moje myśli są płytkie. Jedną z rzeczy jaka najbardziej mnie poruszyła, było to, że Jezus chce bym Mu pozwoliła przychodzić do mnie w taki sposób jaki On to zaplanował, a nie w taki jak ja bym chciała. Niesamowitym momentem dla mnie było 15 min sama na sam z Jezusem. Po prostu trwanie z Nim. I było to niesamowite, że czułam się przez ten czas rzeczywiście wyrwana od wszystkiego i rzeczywiście z Nim. Piękny czas!

Natalia

W dzisiejszym Słowie usłyszałam odpowiedź na nurtujące mnie pytanie: „Co robię źle, co mi przeszkadza w nawiązaniu relacji z Bogiem. Dlaczego ja Go nie czuję.” Już w pierwszym zdaniu, z czytanego dzisiaj Słowa, znalazłam odpowiedź. Jak mogę nawiązać relację z Panem, skoro rano wszystko jest ważniejsze. Cały dzień też nie wygląda inaczej. Ciągle szukam, ale brak czasu, zbyt dużo myśli, obowiązków, telefon, internet. Z rekolekcji wyjeżdżam pełna nadziei, miłości, spokoju.

Marta

Odkryłam, że Słowo Boże może być przyjacielem, jest żywe i umacnia skołatane serce.

Marzena

Przyjechałam na rekolekcje bez oczekiwań. Zdałam się na wolę Boga, co do tego czasu. Bóg wiedział, że potrzebowałam ciszy, by móc spotkać się z Nim, sam na sam. Mój Jezus wydobył ze mnie tęsknoty głęboko drzemiące w sercu, bym przed Nim się otworzyła i tego właśnie mi było trzeba –spotkania z Jezusem, żywym i prawdziwym. Dziękuję Mu za ten czas.

Asia

Jezus „zaczepił” mnie swoim słowem: „Nie zatrzymuj mnie.” Ja swoją wizją zatrzymuję działanie Boga w moim życiu. Pan B

Bóg pokazał mi wyraźnie na adoracji, że będzie do mnie mówił przez swoje Słowo i pośle mi swoich aniołów. Nie tylko na rekolekcjach, ale w codziennym Życiu. Maria dwa razy się musiała odwrócić, a ja dwa razy usłyszeć, że Bóg będzie mówił przez swoje Słowo. Chwała Panu.

Katarzyna

Przyjechałam z chaosu problemów, którym dałam się przytłoczyć, po cichu myśląc, że Jezus pokaże mi jak je rozwiązać. A tymczasem Jezus przyszedł do mnie i pokazał jak bardzo mnie ukochał. Jak chronił mnie i otaczał miłością od poczęcia moje życie. Pokazał mi, że w chwilach zagubienia czuwał nade mną, że ani przez chwilę nie byłam sama. Dał mi odpocząć w swoich ramionach.

Monika

Jestem wdzięczna za piękny czas trwania, słuchania i wejścia do grobu! Jezus przyszedł do mnie podczas Eucharystii z darem łez, ze swoją miłością i odpocznieniem (przy Jego sercu). Z czułością wypowiedział moje imię i sam odsunął kamień mojego grobu. Jest wiosna! Chwała Panu!

N.

Mój grób, moja ciemność- to gniew i złość. To jak krzyczę na dzieci, traktuję bez szacunku, obwiniam. Jak chcę dzierżyć władzę i kontrolować je nadmiernie. Wezwanie do zmiany myślenia w gniewie. By zmienić myśli, które prowokują mnie do złości. Po spowiedzi i spacerze –zrozumiałam, że Jezus bardzo mnie kocha. Że jestem piękna i umiłowana. Dobrem zwyciężać zło. Błogosławić.

Agata

Wydaje mi się, że dostałam dziś kolejny drogowskaz, jak przeżywać kryzys, który obecny jest w moim życiu. To trudny dla mnie okres i dzisiejszy dzień był próbą łapania oddechu – jak się okazało- także dosłownie. Razem z Marią Magdaleną chcę szukać za wszelką cenę, bo wiem, że gdy ja Go szukam, On całym sobą szuka drogi, jak dotrzeć do mojego serca. Chcę szukać Jezusa, bo On ma odpowiedzi na moje pytania. On mówi do mnie po imieniu, a ja chcę czynić Go Nauczycielem mojego życia. Wiem, że On może wyprowadzić mnie z kryzysu swoim Słowem. I mogę się Mu cała zawierzyć, bo on poprowadzi mnie najlepszą drogą. Jestem wdzięczna za czas spędzony z Panem.

E.

Dziś, gdy usłyszałam swoje nowe imię „lilio” – odwróciłam się do Mojego Pana po raz drugi. To moje drugie nawrócenie wiem, że głębsze. Dziś już wiem. Jezus jest w moim sercu i ciągle blisko mnie, więc mogę Go adorować, kochać. On mnie uzdrawia, uwalnia, oczyszcza i uświęca. Chwała Panu.

Lilia

Stoję i płaczę jak Magdalena. Jest pragnienie miłości, potrzeba kochania, potrzeba bycia kochanym. Nie umiem wybaczyć. Usłyszałam słowa Jezusa: zanurz się w Mojej miłości, We mnie jest pokój i wszystko czego szukasz.

A.G.

Od kiedy przekroczyłam próg Domu s. Faustyny, zaczęłam odczuwać zaproszenie Jezusa do miłości. Zapragnęłam być jak św. Jan Apostoł: ulubienicą Mistrza, ukochaną uczennicą, spoczywać na jego piersi, zawsze ufać.

Oblubienica Jezusa

Jezus uczy mnie dziś, bym ze swymi ciemnościami, czyli z tym co dziś przeżywam, z moimi emocjami przychodziła do Niego. Bo w spotkaniu z Jezusem, przychodzi uzdrowienie mojego myślenia i serca. Jezus daje mi nowe spojrzenie. Dziękuję Ci, Jezu.

Wanda

Dokument został dodany dnia 10.05.2019 o 14.12, ostatnio aktualizowany 10.05.2019 o 14.16